Misz, gdzie jesteś?-cz.1


Siedząc wygodnie w moim skórzanym fotelu zaczynam powieść nieco opartą na moim ziemskim życiu, na obserwacjach, refleksjach i nieustających pytaniach o byt ludzki. Śledźcie mnie pilnie, a  już niebawem pojawi się kolejna część przygód Misz. Mam nadzieję, że ta powieść wciągnie, a może nawet zachwyci. Zapraszam do komentowania.


477d696a43eb8622107b6ef40dcc

Czym jest pomysł wśród pomysłu tłumu? Czym me myśli atramentem zbrukane? Zastanawiam się czy w dżungli blogowej gonitwy zginę wraz z wymiernym postępem swej ziemskiej chęci? Mogłabym równie dobrze zacząć: ,,Cześć jestem..ble…ble…”Lecz czy to ludzkie istoty wzruszyłoby, zatrzymało choć na jedną linijkę zakurzonych słów, kotłujących się w bezkresnym oceanie. Czasami mam wrażenie, że człowiecze istoty stąpające zwiewnym krokiem po ziemi, szukają sensacji w śmierci, chorobie, smutku…Żywią się nim jak wampiry szukające nowych ofiar, by wyssać z nich ostatek życia, pozostawić bez nadziei z ubogą myślą powierzoną Wszechmocnemu. To On jest miłością, która zbawia świat, to jemu oddaję swe myśli, dla Niego żyję, Nim się karmię Chlebie Jedyny i Prawdziwy. To On dał mi życie, nie zamierzam tego zmarnować, krocząc po powierzchni, napełniam płuca powietrzem, otwieram wargi, próbuję życiodajnego wina.

Urodziło się na wzór łaski Bożej, zakołatało do drzwi, wstrząsnęło duszą, poprowadziło na kraniec świata.

-Misz, gdzie jesteś?- stłumiony szept budzi mnie co dnia. Mokra, pogięta kołdra okrywa wątłe ciało, naznaczone bliznami rozpaczy. Obolałymi rękami dotykam twarzy, wykrzywionej grymasem cichej rozpaczy. Krzyczę, ale to nie pomaga. Rzucam się po ścianach, to tylko pragnienia. Zwlekam się bezwładnie z łóżka, podążając za myślami i po chwili stoję blado spoglądając w zwierciadło. Lustro odbija zarys mojej postaci. Wyciągam dłoń, dotykając palcem zimnej powierzchni szklanej.

-To tylko ja! Już dobrze.-ganię się w duchu, czekając na cud.

Spoglądam na podkrążone oczy, uginające się pod ciężarem powiek, na usta spękane, brakiem płynu w wargach. Wzrok nagle pada na wymięte ubranie, które od wczoraj spoczywa w koszu na pranie.

-Zaraz. Co ja mam na sobie? Czy to możliwe, że od wczoraj nie zdjęłam przepoconego ubrania? Co się ze mną dzieje?- wykrzykuję ostatnie słowa, które odbijają się echem po pustym mieszkaniu. Nie mieszkam wszak w luksusach, jak księżniczka, ale to zupełnie mi wystarcza. Trzy pokoje na krzyż z werandą na balkonie, dopełniają spełnienia w bezbarwnym świecie. Tata wyniósł się z domu, kiedy znalazł sobie o 17 lat młodszą od siebie kobietę zostawiając mamie dom i trójkę dzieci na karku. Nie powiem, że nie jest nam przykro z tego powodu, bo razem cierpimy w duchu. Lecz żadne z nas nie ma odwagi przyznać się do bolesnej prawdy. Czasem tylko widzę, jak mama ociera kątem rękawa płynące łzy. Też byłoby mi przykro, gdyby jakiś palant zostawił mnie z trójką dzieci. Wiem, nie powinnam może tak mówić o swoim ojcu, ale to nie zmienia faktu, że nas wystawił do wiatru. Jednak nie należy narzekać, wiem, jestem dziwna jak na swój wiek. Koleżanki wytykają mnie palcami, śmiejąc się za plecami z mojej awangardowej fryzury i koszuli wsadzonej do spodni. Chłopczycą, mnie nazywają, bo zwykle widzą mnie z grupą chłopców, kopiąca z zawziętością piłkę. Taki mały chudzielec ze mnie, z piegami na nosie. Pięknością nie jestem, ale na szacunek też zasługuję. Podobno urodę odziedziczyłam po ojcu. Niektórzy uważają, że dzieci, które upodabniają się do ojców są nadzwyczaj szczęśliwi. Aha, już to widzę, Misz szczęśliwa, a to dobre, doprawdy. I tak w to nie wierzę, bydlaka też nigdy nie widziałam, a gdybym go czasem spotkała, już ja bym mu wygarnęła, co Misz sądzi o takim typku jak on. Jak on w ogóle śmiał zostawić tak wspaniałą kobietę, jaką jest moja kochana mama. Co tamta miała czego nasza mama nie posiadała? Są pytanie na które Misz nigdy nie uzyska odpowiedzi. Fakt nigdy nie mów nigdy, ale po prostu to czuję. Pustkę, którą zapełnia ciepło domowego ogniska które tworzę wraz z moimi kochanym miszowymi braćmi.

-Ok. Koniec tego rozczulania-wciągnęłam na siebie czystą koszulę, wypraną o ile się nie mylę w Persilu. Czy zyskało nadzwyczajna miękkość, jaką nieustannie reklamują? Możliwe, ale czy Misz na takie szczegóły, kiedykolwiek zwróciła uwagę? Po co sobie zaprzątać głowę takimi drobnostkami? Po chwili pobiegłam do kuchni cmoknęłam mamę w policzek i usiadłam przy stole. Popatrzyłam na ,ubogo’ zastawiony stół: mleko, płatki, kilka tostów, dżem i ser. Ugryzłam kawałek tosta, po czym popędziłam do szkoły, o mało co nie przewracając młodszego brata. Zajrzałam do garażu, który świecił pustkami po ostatniej wizycie mechanika. Zwinnym krokiem wskoczyłam na mojego świeżo wypucowanego BMX-a i już po chwili pędziłam do szkoły. Drzewa, domy, śmiejące dzieciaki mijały mnie jak w transie… Zastanawiam się, ile czasu minęło, za nim ocknęłam się w szpitalu. I w ogóle co ja tam robiłam? Ciąg dalszy nastąpi…

 

7 myśli na temat “Misz, gdzie jesteś?-cz.1

Dodaj własny

  1. Zapowiada się ciekawie. Podoba mi się motyw lustra 🙂 jest to jakby odzwierciedlenie tego co pragniemy, czasem tego co nas spotyka na codzień, czasem może też myślimy czy może po drugiej stronie lustra byłoby lepiej? Albo niestety stłuczone lustro jest rozbiciem otaczającej nas rzeczywistości, która może poranić. A widzę że bohaterka jakieś zranienia z najbliższej rzeczywistości ma i stąd moje pytanie czy lustro jej pokaże prawdę co się naprawdę wokół dzieje?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: